poniedziałek, styczeń 25th, 2010 | Author: Mandragora

To już kilka lat od kiedy przestałyśmy rozmawiać.

Nigdy nie sądziłam, że stracę Siostrę przez kogokolwiek. Nie przez mężczyznę. Nie przez banalną kłótnię. Nie przez brak chęci zrozumienia.

Przepraszam, że po prostu odeszłam. To co proponowałaś raniłoby Cię mocniej niż byłaś gotowa przyznać. Raniło mnie mocniej niż byłam w stanie znieść.

Bardzo Cię kocham i zawsze kochałam niezależnie od tego co robiłaś. Zawsze zostaniesz moją Siostrą niezależnie od tego czy kiedykolwiek porozmawiamy czy w tym życiu już się nie spotkamy.

Mam nadzieję, że to co wybrałaś uczyniło Cię szczęśliwą.

sobota, styczeń 23rd, 2010 | Author: Mandragora

“Bażant błotny musi zrobić dziesięć kroków dla jednego kęsa, a sto kroków żeby się napić, a jednak nie pragnie znaleźć sobie mieszkania w klatce i być w niej żywiony i pojony, bo choć miałby tu wszystkiego w brud nie cieszy go to wcale.”

Czuang-tsy “Słowa bez słów”

niedziela, styczeń 17th, 2010 | Author: Mandragora
Category: muzyka  | Tags: ,  | Leave a Comment
sobota, styczeń 16th, 2010 | Author: Mandragora

Tak więc siedziałam w szkole wszechświata i miałam do zaliczenia zajęcia z plastyki, które najwyraźniej na każdym poziomie edukacji są istotne. Za nic w świecie nie mogłam narysować tej jodły. Nie dość, że nie pamiętałam jak dokładnie ustawić gałązki to jeszcze nie rysowałam od tylu lat…tak dawno nie miałam ołówka w ręku, ze nie pamiętam jużjak go dobrze ustawić….

A dodatkowo egzamin z tego przedmiotu….czy raczej z Kreatywności w skład której wchodziła Plastyka odbywał się tuż przy leju powstałym po wybuchu jądrowym…a my na tle wszechświata stawaliśmy na krawędzi…żeby tylko nie wpaść do środka…

Świadomość, że ktoś mnie ocenia była tak krępująca i okropna, że wszystkie moje pomysły szlag trafił i została mi tylko ta cholerna jodła, którą narysowałam z odsłoniętym konarem, wygiętą wiatrem…tak przecież miało być…

I jeszcze musieliśmy uważać, bo przecież wkrótce wybuch znów może nastąpić a my już nie mamy gdzie się skryć, nie zasłoni nas przecież niebo pełne gwiazd na tym skrawku ziemi bez atmosfery…

Category: Wynaturzenia, abstrakcje, sny  | Tags: ,  | Leave a Comment
czwartek, styczeń 14th, 2010 | Author: Mandragora

….w moim-nie-moim pokoju siedział dziś nie-mój Staszek…

siedział na podłodze zasypanej piaskiem na jakim tylko odporne iglaki mogły by spróbować żyć, a ja musiałam dla każdego dopasować drzewo…i do tego te pierścienie które każdy nosił. W pierścień musiałam włożyć gałąź i ziarno aby można było zacząć je nosić.

I było tylko jedno pióro…ale nie nie mogłam włożyć go w pierścień Frodo, bo ten odleciałby daleko na wietrze jak ptak a musiał tylko chwilę szybować przed znalezieniem właściwej ziemi.

Więc dopasowałam gałęzie, głownie sosny i jodły…czasem świerki aby wysłać wszystkich w góry, żeby tam mogli rosnąć.

Nie wiem już komu dałam pióro…taki delikatny puszek, chyba został ze mną…a ich wszystkich wysyłałam wysoko między granitowe skały.

Kilkoro zasadziłam też w moim pokoju, ktoś przecież musi ze mną rosnąć.

Staszka już nie było, a mama wołała na obiad przed podróżą. Pora była aby udać się w góry dziadków i poszukać właściwych ziaren.

Category: Wynaturzenia, abstrakcje, sny  | Tags: ,  | Leave a Comment