Archive for » marzec, 2008 «

niedziela, marzec 30th, 2008 | Author: Mandragora

Kocham małe łapki stąpające cichutko po podłodze.
Ciche tąpnięcia które rozbrzmiewają z niecierpliwością nad ranem w moim pokoju.
Uwielbiam noce kiedy niespodziewanie odwracając się z boku na bok trafiam na ciepłe futerko, ułożone tuż obok mojej głowy.
chwile, kiedy niewielki ciężar przemieszcza się po kołdrze pod którą sypiam.
Pytające spojrzenia wyczekujące na kolejną miseczkę mięsa, wtedy kiedy jeszcze zupełnie na to nie pora.
Nawet jeżeli wiąże się to z tonami zanihilowanych naczyń, zagajnikami  rozszarpanych papierów, zasikanym łóżkiem, wszędobylskimi kłakami niezależnie od tego ile wysiłku włożyłoby się w sprzątanie.
Nawet jeżeli żadna stopa nigdy nie jest bezpieczna, ładowarka to najfajniejsza zabawka a
moje czarne rzeczy nigdy już nie będą miały swojego klasycznego koloru.
Nawet wtedy uwielbiam te małe ciałka zwinięte zawsze w niewielkim oddaleniu od miejsca mojego przesiadywania, choć nigdy nie dość blisko, żebym mogła pomyśleć, że są tu właśnie dlatego, że ja tu jestem.

Kocham moje koty takimi jakimi są nawet jeśli są głupie, a nawet, jak niektórzy twierdzą, nie mają duszy:P

Category: współczesność  | Tags:  | Leave a Comment
sobota, marzec 22nd, 2008 | Author: Mandragora

Spogldam na swiat przez pryzmat Twojego usmiechu.

Gdy odwracam glowe spogladajac na sklepowe polki, napotykam Twoj jasny wzrok.

Wiem juz, ze nie o zabawe chodzi.

Ufam w przyszlosc jakakolwiek bedzie, bo czuje, ze wszystko sie ulozy.

Nie wiem jak. Nie umiem powiedziec nic poza tym, ze tylko spokoj moze nas uratowac.

Moj spokoj.

Category: Wynaturzenia  | Tags:  | Leave a Comment
środa, marzec 19th, 2008 | Author: Mandragora

Nienawidzę kawy.
Sztucznego stanu pobudzenia jaki u mnie wywołuje. Otwartych , półsuchych powierzchni rogówek
oczu , które chciałyby się zamknąć. Powiek na kofeinowych zapałkach.

Najpierw wrzątek, wraz z zapachem pojawia się w moim ciele zniecierpliwienie i obrzydzenie.
Później mleko
żeby jak najmniej czuć było charakterystyczny, napełniający mnie odrazą gorzko - cierpki smak. Nienawidzę momentu kiedy wlewam w siebie prawie pół litra płynu przyrządzonego tak, żeby miał ze sobą jak najmniej wspólnego.
Nie znoszę chwili, kiedy zawartość kubka ląduje w moim żołądku, muszę wypić to szybko i od razu, jak lekarstwo.
Obca bryła płynu we mnie.
Przez chwilę jeszcze trzęsę się od przyjęcia takiej dawki trucizny.
Po pół godziny się przyzwyczajam. Moje ciało energicznie reaguje na bodźce.
Sztucznie wprawione w ruch.
Czuję się chora od kanciastej dyscypliny płynącej w moich żyłach.
Moje ciało pracuje na rozkaz w żelaznych kajdanach terminów.
śpię kiedy zarządzam spanie. Wstaję kiedy zarządzam wstanie.

Noc nigdy się nie kończy. Budzę się kiedy jest ciemno, kładę się kiedy jest ciemno. Dzień nagle zaczął posiadać nieskończoną ilość godzin ograniczoną jedynie wytrzymałością mojego organizmu.

***

Dziś w nocy byłam mięsem.
Nie czułam ani Ciebie ani nikogo innego.
Najbardziej nie czułam siebie.

***

Category: cywilizacja  | Tags:  | Leave a Comment
niedziela, marzec 09th, 2008 | Author: Mandragora

Dziś spoglądam w studnię, liczę krople drażniące gładką taflę wody... regularny rytm odmierza nieupływanie czasu…

W przestrzeni poza tym co jest, nagie drzewa spoglądają na mnie swoimi bezlistnymi gałęziami. Nawet ptak nie przysiada obok.
Wszyscy czekamy na wiosnę.

sobota, marzec 08th, 2008 | Author: Mandragora

Dziś nawet moja kaligrafia nie jest spokojna, żadna prosta kreska nie wychodzi z pod mojego pędzla…żaden łuk nie ma prawidłowej krzywizny i tylko iskry płomienia wychodzą piękniej niż kiedykolwiek…