Archive for » czerwiec, 2008 «

sobota, czerwiec 28th, 2008 | Author: Mandragora


I jestem przepływającymi po niebie stalowoszarymi chmurami…

Category: Zen, abstrakcje  | Tags: ,  | Leave a Comment
niedziela, czerwiec 22nd, 2008 | Author: Mandragora

In Absentia czyli pod nieobecność, autorstwa braci Quay.

Szczegóły:

35mm, black and white (part colour), 19 mins
Directors:Quay Brothers
Production:Illuminations Films
Companies:Koninck
Producer:Keith Griffiths
Music:Karlheinz Stockhausen

Część pierwsza oraz   Część druga

sobota, czerwiec 21st, 2008 | Author: Mandragora

Weszłam do sklepu, wzięłam kawę, stanęłam przy kasie.
Pan wstukał mi wszystkie produkty i oznajmił powalającą mój studencki portfel sumę:
- 5.12
Położyłam na ladzie 5zł i zadowolona z siebie czekam.
-  A 12 groszy? - zapytał pan
- nie mam - odpowiedziałam rezolutnie niczym nabuzowany pijaczyna w fazie w której towarzyszy mu przekonanie, że jest niezniszczalny i nic na świecie nie jest w stanie mu zagrozić, poza tym przecież racja jest po jego stronie.
Zatem stoję tak wpatrując się w pana ze szczerym słowiańskim uśmiechem, przekonana, że żąda ode mnie jakichś drobnych żeby łatwiej było mu wydać.

- i co teraz? - rzecze pan co najmniej zaciekawiony, chyba nikt mu jeszcze z taką szczerością i pewnością siebie nie oznajmił że nie ma pieniędzy żeby zapłacić za zakupy w jego sklepie.
Przez chwilę wpatrujemy się w siebie z przekonaniem o niedorzeczności tej sytuacji. Po czym po dłuższej chwili dociera do mnie wcześniej wypowiedziana suma  5.12, zapewne dzięki wpatrywaniu się w cyfry wyświetlone na kasie,  i uświadamiam sobie, ze pan nie żądał ode mnie jakiejś szczególnej przysługi tylko po prostu zapłacenia rachunku.
Cóż wykręciłam się czymś w co i tak nie uwierzył i niedorzecznie uśmiechnięta poszłam do domu.

piątek, czerwiec 20th, 2008 | Author: Mandragora

Czasami, nie zawsze a jednak wystarczająco często by trwało w pamięci, wypełnia mnie przemożna niemoc oddychania.
Pragnienie by zanurzyć się pod wodę, zamknąć oczy i zrobić głęboki wdech.
By po tym dniu nie nadszedł już żaden następny.
Nigdy.
Z braku obejmujących mnie o poranku ramion.
Z braku witającego mnie wieczorem uśmiechu.
Z braku wiary.
Z braku siły.
Z braku.
Z niemocy powiedzenia komuś o tym wszystkim, wszystkim, wszystkim…
O każdej minucie, godzinie, dniu bez…
Z niemożliwości dzielenia z kimkolwiek strachu…że już nigdy, nigdy, nigdy nic się nie stanie.

I tylko czasem spoglądam na niedoskonałość zielonych liści szarpanych podmuchami wiosennego wiatru nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że pełne są oddechu Bogini, który teraz jest gdzieś bardzo daleko ode mnie.

Category: nie-miłość  | Tags: ,  | Leave a Comment
poniedziałek, czerwiec 09th, 2008 | Author: Mandragora

Myślę, że nie stało się nic.  Myślę, że nie stanie się nic.

Category: abstrakcje  | Leave a Comment